poniedziałek, 18 września 2023

Drobne rośliny kwiatowe (28.) - Cieciorka pstra

 Drobna, płożąca się roślina wieloletnia, coraz częściej spotykana na rzadko koszonych trawnikach, o ładnych, różowych kwiatach tworzących główkę, podobną do koniczyny. Ma całkiem przyjemny zapach, słodki, owocowy, wpadający w cytrynę. Przez pierzaste liście może być mylona z wyką i w wielu językach nazywa się ją pospolicie wyką dwubarwną.


 


Jej pozycja botaniczna jest niejasna. Z pierwotnego rodzaju cieciorka (Coronilla) została przeniesiona do topornic (Securigea), dla których byłaby jedynym środkowoeuropejskim gatunkiem, stąd nowsza nazwa naukowa topornica pstra. Ta klasyfikacja jest jednak krytykowana, więc podaję ją pod najczęściej spotykaną polską nazwą. To tylko zbieg okoliczności, że odmiany jadalnej ciecierzycy o drobnych ziarnach są też nazywane cieciorką, co powoduje pomyłki.  



Typowa roślina łąkowa, lubi wysokie murawy, pojawia się też w niskich zakrzewieniach i na okrajkach, wkracza na nasypy i kamieniste grzbiety. Lubi gleby suche; obojętne i zasadowe. Może wspinać się na inne rośliny ale nie jest pnączem. Radzi sobie dobrze na glebach bardzo jałowych, tworząc system długich korzeni. Może być użyta okrywowo do umacniania piaszczystych skarp i powstrzymania erozji. Pozostawiona sama sobie tworzy kępy zagłuszające inne rośliny, bywa więc traktowana jak chwast.


 

Jest lekko trująca dla zwierząt innych niż przeżuwacze. U bydła podczas trawienia w dwóch żołądkach toksyczne substancje ulegają rozkładowi i dla niego jest to pasza o wystarczającej ilości białka. 

Tradycyjnie podawana w naparach jako środek "uspokajający serce" przez hamowanie pobudzenia zakończeń nerwowych. W zbyt dużych dawkach robi się toksyczna, dlatego nie była nigdy specjalnie ceniona. 

Główna substancja czynna to koronillina (coronillin) i podobne do niej nitroglikozydy, różniące się tylko ułożeniem grup w cząsteczce. Czasem błędnie opisuje się ją jako alkaloid. 


Chemicznie jest to zwykła cząsteczka glukozy z trzema cząsteczkami kwasu 3-nitropropanowego (3-NPA). 

Wolny kwas jest toksyną mitochondrialną hamującą cykl oddechowy. Przypadki zatrucia kwasem są rzadkie, zwykle spożycie doprowadza do wymiotów i bólów brzucha, osłabienia i bólu głowy, w ciężkich zatruciach rozwija się dystonia i śpiączka, rzadko śmierć. Zazwyczaj zatrucia wynikają ze spożycia żywności zanieczyszczonej pleśnią, która wytwarza 3-NPA, głównie miąższu trzciny cukrowej, soków owocowych.[1]

Trudno powiedzieć jak to przełożyć na toksyczność koronilliny i cieciorki. LD50 3-NPA to 68 mg/kg. dla podobnie zbudowanych toksyn zawartych w liściach pewnego gatunku traganka, podaje się że przy średniej zawartości 2-6% s.m. półtonowa krowa może się zatruć po zjedzeniu wraz z trawą 3-9 kg rośliny, co stanowi zwykle kilka dni wypasu na porośniętym terenie[2].

--------

[1]  Katja Benedikte Prestø Elgstøen et al. A pioneer study on human 3-nitropropionic acid intoxication: Contributions from metabolomics, Applied Toxicology, Volume 42, Issue 5, May 2022, Pages 818-829

[2] https://www.academia.edu/18705104/Toxicity_and_Metabolism_of_the_Conjugates_of_3-Nitropropanol_and_3-Nitropropionic_Acid_in_Forages_Poisonous_to_Livestock 

środa, 13 września 2023

Zmyślone orkany i smaganie biczem po gotującym kisielu - o pogodzie w mediach


 O ile jakość popularnych doniesień medialnych na temat zdrowia czy polityki jest niska ale jakoś tam moderowana reakcjami specjalistów, którzy krytykują absurdy, to z jakością doniesień na temat pogody jest chyba dużo gorzej. A szkoda, bo to głównie nierzetelne prognozy i niewiarygodne newsy budują wyobrażenie o tym jak działają nauki o atmosferze.  Widać to często w dyskusjach na temat zmian klimatycznych. Klasykiem jest argument "naukowcy ciągle się mylą z przewidzeniem prognozy na tydzień do przodu, jak mogą przewidzieć klimat za 20 lat?" 


 

Plaga niedzielnych synoptyków i prognoza na 20 dni do przodu

Jedną z przyczyn pogorszenia się jakości dziennikarstwa pogodowego jest to, że obecnie tyle instytucji udostępnia surowe wyniki modeli obliczających przebieg pogody, że właściwie każdy może się dziś stać synoptykiem. Wystarczy mieć internet i znać adresy stron. Więc o ile kiedyś dziennikarze ograniczali się do kilku źródeł udostępniających gotowe przewidywania, to teraz w prognozowanie może zabawić się dziennikarz robiący zwykle w komentowaniu polityki czy pisaniu o dietach. Pojawiło się też do wyboru, do koloru wiele portali, blogów i profilów na FB z przewidywaniami i można w tym przebierać jak w ulęgałkach aby znaleźć zapowiedź brzmiącą sensacyjnie, która się dobrze klika. A potem jest obrona "to nie ja piszę głupoty, ja tylko przekazuję co napisał X.Y.".

Gdy taka amatorska prognoza jest dalej rozpowszechniana, jej autorów nazywa się synoptykami lub meteorologami. A gdy się nie sprawdza, to wina spada na naukowców a nie na takiego jednego Zenka prowadzącego stronę, który raz zajrzy na jakiś model. 

Główne grzechy amatorskich prognoz:

- Podawanie na serio dokładnych danych z prognozy na dalej niż 4-5 dni do przodu 

Ponieważ atmosfera to układ chaotyczny, zaś jej właściwości są mierzone tylko w pewnych punktach, dokładność obliczeń dalszego przepływu mas powietrza jest ograniczona. Dla terminów krótkich model jest wystarczający, a potem staje się odstrychnięty i w bardzo dalekich terminach może pokazać niemożliwe do osiągnięcia sytuacje jak +45 we wrześniu czy sztorm z niżem 920 hPa na Bałtyku. Pewnym sposobem ominięcia tego problemu jest modelowanie równocześnie wielu wersji sytuacji, z wprowadzeniem drobnych zmian, które na początku są prawdopodobne i zgodne z naszą niedokładnością pomiarową. Tworzona jest gromada prognoz, które następnie uśrednia się na różne sposoby. Można zwizualizować wszystkie te prognozy na wykresie, zwanym czasem "wykresem spagetti" w którym jedna linia to jedna wersja prognozy. 


Oczywiście im dalej od punktu początkowego, tym bardziej oddalone są od siebie linie prognoz i w końcu nawet średnia przestaje być użyteczna ze względu na zbyt wysoką rozbieżność. Na diagramie wyżej pokazana jest prognoza temperatury powietrza na wysokości 850 hPa, pokazująca zatem bardziej jakie "masy powietrza" napłyną nad dany obszar. Przez pierwsze cztery dni wszystkie 30 linii różnych obliczeń są dostatecznie zbieżne, a rozrzut ich wokół średniej (biała linia) jest rzędu 1-2 stopnia plus/minus. Dzięki temu szansa, że prognoza będzie odzwierciedlać realny przebieg zdarzeń z uwzglęnieniem tych drobnych różnic, jest spora, powyżej 50%. Od pewnego punktu linie oddalają się od siebie, powyżej szóstego dnia różnica między skrajnymi wiązkami zaczyna przekraczać 10 stopni, by pod koniec okresu obliczeń dochodzić do 20 stopni. Przy tak dużym rozstrzale, pewność prognozy spada poniżej użytecznego poziomu. Tym co pozostaje wtedy ważne, to pokazanie ogólnego trendu schładzania się pogody i zbliżania do normy. 

  W modelach globalnych, w których parametry oblicza się na siatce z dość dużymi kwadratami, mającymi bok rzędu 40 km, prognoza dla danego punktu jest użyteczna do nawet 5 dni do przodu. Modele lokalne, z rozdzielczością odróżniającą poszczególne miejscowości, mają krótszą użyteczność, rzędu 3 dni. Obliczenia są jednak prowadzone na dużo dłuższy okres, ale wyniki poza zakres 5 dni nie są właściwie przebiegiem pogody, a raczej tendencją. Jeśli prognoza okazuje, że za 7 dni średnia temperatura zacznie spadać, to oznacza to, że "w dalszej perspektywie pojawi się ochłodzenie". Ale jak głębokie to już trzeba poczekać aż ten okres się przybliży. 

Ze względu na zbyt małą dokładność obliczeń na tak dalekie terminy, nie ma sensu przywiązywać się do konkretnych wartości liczbowych. Można mówić o tym, czy zrobi się chłodniej czy cieplej, oraz czy będzie deszczowo czy sucho, ale pokazywanie konkretnej temperatury czy konkretnej siły wiatru, a już zwłaszcza robienie z tego sensacji i alarmujących nagłówków, to oszukiwanie czytelnika, bo szansa na dokładne przewidzenie tej konkretnej wartości może być w tym terminie mniejsza niż 5%. Bo równie dobrze prognoza temperatury maksymalnej +15 za 10 dni może się urzeczywistnić jako +10 lub +20.

I tutaj wchodzą niedzielni synoptycy, którzy szukają modelu udostępniającego za darmo obliczenia na dalekie terminy i po zauważeniu, że gdzieś daleko wiązki obliczeniowe pokazują coś interesującego, publikują prognozę z dokładnymi wartościami "Nagła zmiana pogody we wrześniu. Już za dwa tygodnie będzie tylko 10 stopni w ciągu dnia i deszcz ze śniegiem". 

- Wybieranie sobie z kilku dostępnych prognozy akurat tego modelu, który pokazuje coś co pasuje

Każdy model ma swoją specyfikę wynikającą z innego sposobu liczenia i innego zestawu danych wejściowych. W krótkich terminach są dość podobne, a dalszych zachowują się tak samo jak poszczególne wiązki z pęku - mają odchylenia między sobą. Czasem dość wyraźne, w rodzaju sytuacji gdy GFS widzi upały do końca miesiąca a GEM widzi jak kończą się po pięciu dniach. 

Prognozy kilkunastu model globalnych

Dla kogoś kto regularnie przegląda wyniki różnych modeli jest jasne, że czasem prognozy z prasy i portalów opierają się wprost na jakimś jednym modelu, który akurat wychodzi taki, jaki był potrzebny. Wszystkie inne modele widzą na długi weekend zachmurzenie, ale Arome widzi pełne słońce i ta wersja trafia do artykułów, bo jest potrzeba zachęcić ludzi do buksowania wypoczynku nad morzem. Serio, był taki przypadek. Media wbrew nowszym odsłonom modeli opierały się na optymistycznych wskazaniach ze starszych prognoz do pompowania balonika "długi weekend będzie idealny" i potem wiele osób miało zmarnowany urlop, bo zapowiadany przez inne modele deszcz, rzeczywiście przyszedł w sobotę tak jak widziały.

- Opieranie prognozy o jednorazowy wyskok, który nie powtórzył się w kolejnych odsłonach

Modele prognostyczne są odpalane co pewien czas, niektóre raz na dobę ale z reguły w ciągu doby pojawiają się 2-3 odsłony, rozpoczynające prognozę od innej godziny. Każde obliczanie uwzględnia najnowsze dane, więc siłą rzeczy wyniki modelowania różniące się o kilka godzin będą trochę inne. Bardzo zbliżone w ciągu kolejnych dwóch, czy trzech dni, i inne w dalszym okresie. Czasem więc zdarza się jednorazowy wyskok - prognoza startująca od 6 rano widzi na 5 dni do przodu burze, a prognoza z godziny 12 huraganową wichurę. Po czym wieczorna z godziny 18 znów tylko burze. No i czasem takie jednorazowe wyskoki na odległy termin stają się podstawą dla sensacyjnych artykułów, mimo ze już się zdezaktualizowały. Media na przykład więc robią sensacyjne zapowiedzi publikując w poniedziałek prognozy, oparte o coś co pojawiło się w sobotę w wieczornej wersji modelu, i co zniknęło już w niedzielę.

Fejkowa Pogoda

Pierwszy portal poświęcony tylko wieściom meteorologicznym, Twoja Pogoda, ma niestety często problem z jakością artykułów. Zaczynając od takich rzeczy jak podawanie serio prognozy na 16 dni do przodu, przez błędne wyjaśnianie zjawisk i przekazywanie dalej fejków, a kończąc na zmyślaniu zdarzeń i kasowaniu komentarzy wytykających, że coś jest nie tak. Jest to na tyle nagminne, że o kasowaniu komentarzy krytykujących artykuły słyszę od kilkunastu lat

W roku 2017 ludzie byli jeszcze wzburzeni huraganową burzą na Pomorzu, w której zginęły harcerki, i przez pewien czas media podkręcały prognozy, akcentując siłę wiatru, bo z tego były kliki. Gdy w październiku przeszedł nad krajem niż Ksawery, podbiło to temat. A skoro tak, to passę można ciągnąć dalej. W listopadzie TP zaczęła publikować alarmujące doniesienia, że w Polskę ma uderzyć orkan o imieniu Marcin [1]. Którego inni meteorolodzy nie widzieli. W prognozach pojawiał się owszem niż z mocniejszym wiatrem ale nie o sile huraganowej, i w dodatku o zupełnie innym imieniu. Szybko nastąpił efekt domina, kolejne media przekazały dalej informację, powołując się na inne media i opisując, że orkan widzą "meteorolodzy". Wkrótce IMGW zdementował pogłoski a część mediów napisała, że meteorolodzy z instytutu odwołali swoje ostrzeżenia. 

Redaktor TP przyznaje się do zmyślenia orkanu

TP czasem też robi artykuły opisujące zdarzenia z przeszłości, ale opatrzone takim tytułem, że w sumie nie wiadomo. W tym roku w Lipcu wypuścili na przykład artykuł[2]:
"Potworna fala upałów jeszcze jest przed nami. Kiedy temperatura przekroczy 40 stopni?"
Czyżby to była prognoza fali upałów na za niedługo? Nie, to artykuł historyczny, przypominający, że raz 40 stopni zdarzyło się w Polsce sto lat temu, i można oczekiwać, że ten poziom zostanie osiągnięty lub przebity... kiedyś w ciągu kolejnych lat. 

Chyba nie spadła za to na nich krytyka, bo oto we wrześniu wypuszczają kolejny[3] w tym samym stylu:

"We wrześniu tropikalny upał? Na termometrach nawet 37 stopni"
A w treści, że pogoda we wrześniu jest bardzo zmienna, w historii mieliśmy raz 37 stopni a kiedy indziej duże mrozy, więc w sumie to wszystko może się zdarzyć, nawet jeśli aktualnie modele nie widzą żadnych ekstremów. 

Artykuły podające konkretne dane z bardzo dalekich terminów też są u nich częste. Zapowiadanie 43 stopni upału na 9 dni do przodu to podręcznikowy przykład. [4]

W przerwach od straszenia wichurami i upałami, autorzy TP znajdują chwilkę na straszenie Epoką Lodowcową i tym że Golfsztrom ustał, przepisując najgorsze doniesienia jakie gdzieś znaleźli bez weryfikowania. 

Wirtualna prognoza
Problemy z przekazywaniem dalej różnych głupot i tworzeniem własnych nie omijają dużych portali. W przypadku Wirtualnej Polski oburzenie wywołał artykuł z 2018 roku [5], który zapowiadał że niż Thekla sieknie Polskę "rózgą burzową" i wywoła... trzęsienie ziemi.


Po krytyce ze strony choćby Łowców Burz wzmianki o trzęsieniu usunięto.  Portal ponadto przeszukuje różne strony i profile pogodowe i pełni rolę w podbijaniu dalej sensacyjnych i przesadzonych zapowiedzi, jak te pojawiające się w kolejnym omówionym miejscu.

Fani sensacji i Bestia Z Dupy

Portalem bardzo popularnym i niestety skupionym na sensacji, są Fani Pogody. Ich artykuły operują przesadą, emocjonalnymi określeniami, i używaniem tytułów i wstępów nie pozwalających zorientować się co, gdzie i do czego. Początek artykułu, tytuł i obrazek sugerują coś jednego i trzeba większego skupienia i wyćwiczonego czytania ze zrozumieniem aby doszukać się czego rzeczywiście dotyczy tekst. Te fragmenty wyświetlają się w przeglądarce, w udostępnionych postach na FB lub w aplikacjach z informacjami na Androidzie, a ludzie przelatują po tym wzrokiem i błędnie oceniają, że po tym tytule dowiedzieli się o czym jest artykuł, jaka jest prognoza.

Newsy z dwóch kolejnych dni - oba nie dotyczyły Polski




Niestety wiele osób wpada w pułapkę sensacyjnych tytułów, które wyświetlają się im w przeglądarce, i wyrabiają sobie przez to błędne wyobrażenie co takiego było zapowiadane.  A gdy to się oczywiście nie sprawdza, winni są meteorolodzy, a nie jakiś ktoś z portalu, który umie przeglądać mapki modeli i takim to jest "synoptykiem". Do dziś wspominam krewną z nerwicą, która zadzwoniła zdenerwowana po wyczytaniu, że zaraz nastąpi koszmarny atak zimy i spadnie pół metra śniegu, przez co przypomniała się jej od razu Zima Stulecia i przebijanie przez zaspy. Artykuł był bardziej stonowany, wspominał o różnych rzeczach jakie mają się zdarzyć w różnych miejscach; po czym po przebrnięciu przez koszmarne lanie wody na końcu była informacja, że suma pokrywy może osiągnąć wraz z tym co już leży pół metra gdzieś w Beskidach, a nie w miejscu zamieszkania ciotki, i to było to tytułowe "pół metra śniegu w Polsce". To właśnie nazywam oszukiwaniem czytelników. 

Tego typu clickbaity są konstruowane według schematu: upchnij w jednym artykule doniesienia dotyczące różnych krajów -> w tytule i nagłówku wymień z tego najgorsze rzeczy i słowa "Polska" i "prognoza". -> oddziel poszczególne części kropkami i daj znak zapytania, żeby nie można było się czepić. I niby uczciwie, wszystko z tytułu jest w artykule, tylko nie dotyczy teraz albo nie dotyczy Polski. 

Kilka przykładów.  Artykuł z maja [6]:

"Upał sięgnie 40 stopni. Afrykański żar z południa. Czy widać 30 stopni w prognozach dla Polski?"
Chm... Nie wiem, może ja mam jakieś dziwne, nienormalne wymagania, ale jak zaglądam na portal o pogodzie, to zakładam, że chyba ci co piszą artykuły powinni wiedzieć, czy w maju widać 30 stopni w prognozach czy nie. W końcu to oni przeglądali prognozy przed napisaniem artykułu. To czemu oni się mnie, czytelnika, o to pytają, jak mogliby to po prostu napisać?  Rzecz oczywista 40 stopni z tytułu dotyczyło innego kraju a upału w maju nie było.

No ale mija tydzień i pojawia się następujący artykuł[7]:
 
"Porażający upał 42-45 stopni jeszcze w maju. Prognozy pogody dla Polski ulegają zmianom"
Czyżby więc jednak? Gorące masy powietrza dotrą do Polski? Nie, to prognoza dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich. A w Polsce ochłodzenie. Czemu nie można było napisać w tytule, którego kraju dotyczy prognoza upału? 

Artykuł [8] na początek czerwca: 

"Upał stanie się morderczy. 37-40 stopni w czerwcu. Gorące masy powietrza wtargną do Polski "

A w treści? Cóż, upalne masy powietrza... w Hiszpanii. I to tam te 40 stopni.  No ale przecież tytuł jest podzielony kropkami na trzy fragmenty. Więc analizując tak literalnie: 1. Gdzieś na świecie upał będzie morderczy; 2. Gdzieś będzie do 40 stopni; 3 Gorące masy powietrza dojdą do Polski. Więc tutaj powinno być z pewnością coś o tym, że w czasie tej prognozy dojdzie do nas gorące powietrze, co nie? A figa z makiem pasternakiem. Cytat:
"Podczas gdy na północy kontynentu anomalia temperatury jest mocno dodatnia, na powyższej mapie w Polsce obserwujemy barwy raczej niebieskie, co oznacza ujemną anomalię temperatury. Czy to oznacz silne ochłodzenie? Sprawdźmy.
W Polsce ochłodzi się. Jak mocno i na jak długo?

Od razu uspokajam, silne ochłodzenie nam nie grozi. Owszem, z początkiem przyszłego tygodnia zrobi się chłodniej, ale będzie to raczej ulga od upałów "

Potem dowiadujemy się, że na początku tygodnia będzie zaledwie 20 stopni a potem zrobi się cieplej, ale bez upału. A potem artykuł się kończy. Gdzie te gorące masy powietrza lecące do Polski?  Czemu nie można było tego rozdzielić na dwa artykuły - jeden o sytuacji w zachodniej Europie a drugi o sytuacji w Polsce? Bo straszenie upałem na 40 stopni w Czerwcu w Polsce uzyska więcej kliknięć. 

Kolejny podobny przypadek:

Ponownie wracam uwagę na tytuł składający się z trzech części oddzielonych kropkami, więc czytając je oddzielnie: 1. upał przyniesie gdzieś komuś koszmar (?!); 2. 45 stopni na południu czegoś; 3 prognoza dla Polski. Widzicie schemat, jak rozumiem. Można tak tworzyć sensacyjne nagłówki w nieskończoność a potem się tłumaczyć, że to nie było jednym zdaniem więc chodziło o coś innego.

"-40 stopni w czerwcu (na Antarktydzie). Pogodowy horror. W Polsce ochłodzenie"
"Nawet sto litrów wody na metr (zdarza się czasem w naszym klimacie) w Polsce. Prognozy na lipiec"
"+50 stopni na wschodzie (Sahary). Nadciąga fala upałów (nad Grecję). W Polsce będzie koszmarnie (duszno)" 
"Fala porwań przez UFO. Wiele zaginionych krów. W Polsce ryzyko"
itd. itp.

Poza naginaniem faktów pod sensacyjny nagłówek zdarza im się postować dalej fejki z różnych zakątków, jak choćby artykuł o tym, że kwiecień 2021 miał być w Niemczech najchłodniejszy od stu lat.[9] W 2021 roku powtórzyli za brukowcem Daily Mail doniesienie o mającej nadciągnąć na Polskę "Bestii ze wschodu" czyli fali koszmarnych mrozów. Chętnie powtórzyły to za nimi inne media i prasa, temat stał się memiczny i w końcu IMGW dementowało doniesienia. Ale ponieważ określenie się dobrze przyjęło, to potem nastąpiła Bestia z Północy, Bestia z Zachodu i Bestia z Południa i każdy artykuł FP na ten temat był chętnie cytowany przez wspomniane wcześniej portale.. 

Jest to sytuacja o tyle smutna, że jeszcze w 2017 Fani Pogody podpisali się pod listem otwartym w sprawie straszenia ludzi zmyślonymi wichurami, co wywoływało obawy po wielkiej wichurze na Pomorzu.[10] A W 2019 roku krytykowali artykuł WP.pl o rózdze burz i trzęsieniu ziemi.[11] Pisali o tym między innymi tak:

Określenie typu „rózga burzowa”, trzęsienia ziemi i potężny front mają na celu nic innego jak zwiększenie klikalności danego wpisu na dużych portalach informacyjnych. Z punktu widzenia osób zajmujących się tą branżą omawiane artykuły nie mają na celu poinformowania społeczeństwa o zbliżającej się zmianie pogody. Ich celem jest wyłącznie zasianie paniki i zwiększenie przychodu wydawcy.
(...)  Clickbaitowe nagłówki, dziwne określenia sprzyjają zwiększeniu przychodów wydawców.

 A dzisiaj prawie każdy ich artykuł pisze o upałach "koszmarnych", "piekielnych", "morderczych", "potężnych" czy "afrykańskich" i obok tego pojawia się Polska, nawet jeśli upały z tytułu dotyczą innego kraju, a zimą donoszą o kolejnych zimnych bestiach i zimach X-lecia. Dla mnie to upadek. 


-------

[1] https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-11-08/orkan-marcin-nadejdzie-w-weekend/

[2] https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2023-07-17/potworna-fala-upalow-jeszcze-jest-przed-nami-kiedy-temperatura-przekroczy-40-stopni/

[4] https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-07-11/takich-prognoz-jeszcze-nie-widziano-za-tydzien-temperatura-w-polsce-siegnie-43-stopni-w-cieniu/

[3] https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2023-09-01/we-wrzesniu-tropikalny-upal-na-termometrach-nawet-37-stopni/

[5] https://wiadomosci.wp.pl/prognoza-pogody-nadchodzi-potezny-front-rozga-burzowa-przed-nizem-thekla-i-15-st-c-z-arktyki-6287079901087873a

[6] https://fanipogody.pl/upal-siegnie-40-stopni-afrykanski-zar-z-poludnia-kiedy-ocieplenie-w-polsce/

[7]  https://fanipogody.pl/upal-42-45-stopni-jeszcze-w-maju-prognozy-pogody-dla-polski-ulegaja-zmianom/

[8] https://fanipogody.pl/upal-morderczy-37-40-stopni-w-czerwcu-gorace-masy-powietrza-wtargna-do-polski/

[9] https://blog.meteomodel.pl/kwiecien-2021-w-niemczech-nie-byl-najzimniejszy-od-100-lat/

[10] https://blog.meteomodel.pl/list-otwarty/

[11] https://fanipogody.pl/rozga-burzowa-trzesienia-ziemi-i-potezny-front-wielkie-portale-wyolbrzymiaja-zagrozenie-piatkowymi-burzami/