sobota, 25 lipca 2026

Drobne rośliny kwiatowe (33.) - Gnieźnik


  Tę roślinę znalazłem kilka lat temu wiosną podczas spaceru w okolicy Korycin. Wyrastała z ziemi na poboczu leśnej ścieżki i od razu zwracała uwagę nietypowym kolorem, zupełnie pozbawionym zieloności. Znałem już wcześniej roślinę pasożytniczą korzeniówkę, jednak kwiaty wyglądały zupełnie inaczej. Miałem też okazję napotkać w kilku miejscach łuskiewnika różowego, ale jego wygląd jest charakterystyczny i nie do pomylenia. 




Rozgrzebałem jeden kwiatek aby upewnić się co do przypuszczeń. Sześć płatków i charakterystyczna rozwidlona warżka. Tak, to musiało być to. Moje pierwsze spotkanie z gnieźnikiem - niezwykłym pasożytniczym storczykiem, który całe życie spędza pod ziemią. 

Rodzaj gnieźnik (Neottia) obejmuje kilkadziesiąt gatunków rosnących na półkuli północnej. Na podstawie drobnych cech morfologicznych zaproponowano połączenie go z rodzajem listera. Dawny podział tych gatunków na dwa rodzaje opierał się wyłącznie na podziale na gatunki fotosyntezujące i gatunki bezzieleniowe. 

Jest to roślina myko-heterotroficzna. Jest to szczególna forma pasożytnictwa, będąca formą mikoryzy. W typowej mikoryzie strzępki grzybów łączą się z korzeniami roślin i następuje wzajemna wymiana; grzyb dostarcza roślinie składników mineralnych i niektórych prostych produktów rozkładu próchnicy, roślina dostarcza grzybowi własne metabolity. W mykoheterotrofii ta równowaga jest zaburzona. Nie prowadząca fotosyntezy roślina jedynie pobiera od grzyba brakujące składniki, nie dając nic od siebie. Ponieważ grzyb mikoryzuje normalnie z innymi roślinami, część składników odżywczych pobieranych przez storczyk pochodzi z roślin, jest to więc pasożytnictwo pośredniczone przez grzybnię. Oprócz gnieźnika w polskiej florze taki sposób życia prowadzi jeszcze storzan bezlistny i żłobok koralowy. 

Gnieźnik leśny najczęściej pasożytuje na grzybach z rodzaju łojek (Sebacina), rośnie w lasach liściastych, woli gleby neutralne lub lekko alkaliczne. Rośnie powoli. Kłącza rozrastają się przez kilkanaście lat zanim roślina wypuści pęd kwiatowy, korzenie tworzą okrąg przypominający ptasie gniazdo, stąd nazwa. Kwiaty mogą ulec samozapyleniu lub są zapylane przez drobne muchówki. Większość tekstów podaje, że kwiaty nie pachną, jednak ja wąchałem je z bliska, kryjąc w dłoniach cały kwiatostan aby go trochę ogrzać, i miałem wrażenie, że mają słaby, trochę waniliowy zapach. 


Występuje w całym kraju w dużym rozproszeniu, jest rzadki i prawdziwe zagęszczenie stanowisk jest zapewne słabo poznane ze względu na skryty tryb życia. 


piątek, 8 maja 2026

1832 - Trąba powietrzna w Ługowie koło Lublina

 Kolejna drobna wzmianka o ekstremach polskiej pogody.

Dnia 8 z.m. o godzinie 5tey po południu okazała się od zachodu chmura z trąbą powietrzną, która w przechodzie przez wieś Ługów w obwodzie Lubelskim, z korzeniami wyrwała przeszło 100 sztuk drzewa, obaliła dwie szopy, pozrywała dachy z młyna, stodół i spichrzów dworskich, zniszczyła dwie obory włościańskie i dwie stodoły; słowem, gdzie tylko przechodziła, obalała budynki, płoty, wyrywała drzewa i co tylko napotkała niszczyła, udaiąc się z wsi Ługowa ku południowi, aż do lasu Sierprawic i Jartków, w których znaczne porobiła szkody.

Gazeta Warszawska nr.149 3 czerwca 1832

Ługów to wioska na północny-zachód od Lublina, 20 km od centrum. Stamtąd do Sierprawic i Jastkowa jest około 6,5 km. Po drodze są wsie Wysokie, Sługocin i bardziej na południe Moszenki. Mogłyby być ominięte bardziej od północy, lub trasą wzdłuż doliny rzeczki Ciemięgi. Dwór w Ługowie znajduje się w południowej części wsi i tam w tym czasie znajdowały się dworskie zabudowania folwarczne
http://igrek.amzp.pl/11764057

Zatem tylko ta trasa wzdłuż doliny rzeki jest możliwa. Odstęp między wsiami po obu stronach to jakieś 800-1000 m.

Czy to jednak była faktycznie trąba, trudno na podstawie takich danych ocenić

sobota, 28 marca 2026

Drobne rośliny kwiatowe (32.) - Przebiśnieg

 Przebiśnieg to jeden z symboli wiosny a przy tym ciekawa roślina. 




   Rodzaj Śnieżyczka (Galanthus L.) obejmuje drobne, wieloletnie byliny cebulkowe, występujące w Europie i na Bliskim Wschodzie, z największym zróżnicowaniem w rejonie Kaukazu i Grecji, gdzie na małym obszarze rośnie kilkanaście gatunków. Najbliższe stanowiska innych gatunków to południowa część Ukrainy, głównie stepy nad Morzem Czarnym i góry Krymu. W Europe środkowej i zachodniej występuje naturalnie tylko jeden gatunek, śnieżyczka przebiśnieg. Stanowiska w w południowej i wschodniej części Polski są uważane za część naturalnego zasięgu; rozproszone i punktowe obszary występowania w centrum i na zachodzie są w większości wynikiem zawleczenia i zdziczenia nasadzeń. Bywa mylony z blisko spokrewnioną śnieżycą wiosenną (Leucojum) o bardziej zaokrąglonych kwiatach. 

   Typowe stanowisko poza obszarami górskimi to nizinny las liściasty, na żyznej, wilgotnej glebie, o odczynie obojętnym, nieco wapnistej, rozwiniętej na lessie lub na glinie. Miejsca takie były systematycznie przekształcane w pola a lasy pozostawiano na suchych piaskach, gdzie nic poza sosną nie rosło, dlatego dzikie przebiśniegi występują w Polsce rzadko i punktowo, częściej na obszarach podgórskich i na wyżynach, w lasach reliktowych w trudno dostępnych miejscach. Znane liczne stanowisko znajduje się niedaleko Bohotnicy koło Kazimierza Dolnego; prawdopodobnie naturalne są też rośliny rosnące w lesie wokół Dziewiczej Góry, koło Poznania (co ciekawe, w okolicy znajduje się też rezerwat Śnieżycowy Jar chroniący obfite stanowisko śnieżycy wiosennej, prawdopodobnie związane z dawnym założeniem ogrodowym); koło Sokołowa Podlaskiego duże stanowisko chroni rezerwat Śnieżyczki. Sam spotykałem trochę już zdziczałe przebiśniegi nad Wisłą w Warszawie, pozostałość po dawnych ogródkach działkowych.

   W Wielkiej Brytanii jedną z tradycji ogrodniczych są wielkopowierzchniowe nasadzenia przebiśniegów, które tworzą wiosną bogaty łan. W pewnych okolicach każda stara rezydencja z przyległościami chwali się posiadaniem takiej łączki. Największe zajmują ponad hektar powierzchni a część można zwiedzać. 

   Śnieżyczka to typowy geofit wiosenny o przyspieszonym rozwoju. W krótkim czasie po ociepleniu wypuszcza pędy kwiatowe, potrafi zgodnie z nazwą przebijać płaty śniegu i nie szkodzą jej silne przymrozki. Po przekwitnieniu tworzy owoc wypełniony drobnymi nasionami, które wysypują się z niego pod koniec maja. Nasiona posiadają tłustawy, soczysty wyrostek, elajosom, który smakuje mrówkom; te zbierają nasiona i albo porzucają po drodze po zjedzeniu wyrostka, albo układają je w pobliżu gniazda. Po wydaniu nasion roślina zamiera do kolejnej wiosny. Dlatego latem po przekwitnieniu, wielu wiosennych roślin już nie widać w ogródku. Rośliny takie często w naturze rosną w lasach liściastych i starają się streścić z rozwojem zanim drzewa wypuszczą liście i zacienią dno lasu.

   Wszystkie części rośliny zawierają alkaloidy podobne do występujących w innych rodzajach z tej rodziny. Najważniejszymi są likoryna, tazettyna, galantyna, a najbardziej charakterystyczna galantamina, która jest ekstrahowana z cebulek na potrzeby medycyny. Zielone części zawierają ponadto krótkie białko o aktywności lektyny, które działa owadobójczo.

   Galantamina ma działania cholinergiczne. Hamuje enzym acetylocholino-esterazę (AChE), który w normalnej sytuacji rozkłada nadmiar ważnego neuroprzekaźnika pobudzającego, acetylocholiny, wytwarzanego w synapsach komórek nerwowych. Zahamowanie jej rozkładu zwiększa stężenie tego neuroprzekaźnika, zwiększa zatem siłę przekazu impulsów. Działa to pobudzająco na różne funkcje nerwowe, przekazywanie czucia, napięcie mięśni, koordynację ruchów. W obrębie mózgu wzrost stężenia acetylocholiny może działać pobudzająco, poprawiać zdolności poznawcze, pamięć, koncentrację. Dlatego leki o działaniu hamującym AChE są stosowane w chorobach związanych z upośledzeniem układu nerwowego - zespół Alzheimera, otępienie z ciałkami Levy'ego, inne otępienia. Takie działanie mają znane leki Rywastygnima i Donepezil - oraz galantamina z cebulek przebiśniegów. 

   Ale hamowanie enzymu ma też ciemną stronę - jeśli inhibitor działa zbyt mocno, blokuje enzym trwale, lub też ten słaby, leczniczy, jest zażyty w zbyt dużej dawce, wszystkie procesy nerwowe zostają pobudzone za bardzo. Typowe objawy to nadmierne napięcie mięśni aż do paraliżu, drgawki, intensywne wydzielania płynów, zaburzenia widzenia, wymioty, biegunki, spadek ciśnienia krwi, w jednych okresach nadmierne pobudzenie ruchowe, w innych apatia, osłabienie, śpiączka. Najgroźniejszy efekt to niewydolność oddechowa, mogąca prowadzić do śmierci jeśli nie jest wdrożona intensywna opieka. Bardzo silne, nieodwracalne inhibitory AChE to fosforoorganiczne gazy bojowe, Sarin, Tabun, VX. Słabsze ale nadal groźne są niektóre pestycydy. Galantamina jest dość słaba i ma krótki czas działania. 



   Zatrucie przebiśniegiem przypomina w ogólnym zarysie zatrucia innymi środkami cholinergicznymi. Narażenie następuje najczęściej drogą doustną. Ze względu na powolne wchłanianie, pobudzenie przewodnictwa nerwowego i zwiększenie siły impulsów działa najpierw w układzie pokarmowym i powoduje w pierwszej kolejności skurcze żołądka i jelit, skutkując wymiotami i biegunką, co ułatwia wydalenie nadmiaru toksyny. Wchłoniecie większej ilości toksyn wywołuje pobudzenie nerwowe, drgawki i inne wymienione wcześniej objawy. Śmiertelne zatrucia są rzadkie i raczej związane z przedawkowaniem medycznej formy.

   Śródziemnomorskie gatunki śnieżyczki są wiązane z tajemniczym ziołem moly (μῶλυ) wymienionym w Odysei, Homera. Gdy Odys ląduje na wyspie czarodziejki Kirke, ta podaje marynarzom wino zaprawione magicznymi ziołami, przez które zamieniają się w świnie. Jednak Odyseusz stosuje przeciwko tym czarom zioło moly, które otrzymał od Hermesa, dzięki czemu unika przemiany i ostatecznie ratuje towarzyszy. Zioło miało charakteryzować się białym kwiatem i czarnym korzeniem, zaś jego wyrywanie z ziemi miało być niebezpieczne i mogli to robić tylko bogowie.  

   Opowieść można interpretować w kontekście wiary w to, że czary można odwrócić innymi czarami lub amuletami - jednak często spotykana jest interpretacja, że mit przekazuje pamięć o rzeczywistych roślinach, którym z różnych powodów przypisano właściwości "przemiany formy" i "ochrony przed czarami". Częstym przypuszczeniem jest, że trucizna Kirke była ziołami halucynogennymi, wywołującymi wizje zmiany kształtu, lub środkami odurzającymi, po których zatruci zachowywali się jak zwierzęta. Z kolei moly była utożsamiana z rosnącym w tym rejonie czarnym czosnkiem, to ze względu na czarny kolor cebulki i generalne przypisywanie czosnkowi odpędzania złych sił swym intensywnym zapachem. 
   Znana jest jednak także i szeroko omawiana hipoteza, że mit przekazuje informacje praktyczną, o tym że pewne zioła powodują zmieniony stan świadomości, który można odwrócić podając zioło o przeciwnym działaniu, a zatem że jest to dowód na znajomość odtrutek. Przypuszczenie wyglada tak, że trucizna przemiany to zioła działające antycholinergicznie, jak pokrzyk wilcza jagoda, bieluń, lulek czarny albo mandragora, zaś odtrutka to zioła działające przeciwnie, cholinergicznie. Te dwa typy działania znoszą się wzajemnie, więc na zatrucie toksynami o jednym z tych działań, podaje się substancje, które działają w drugi sposób. Rośliną występującą w Grecji, o białych kwiatach, która zawiera wystarczająco dużo substancji o takim działaniu, jest śnieżyczka.  




środa, 18 marca 2026

Trąby powietrzne w Lublinie - Mapa

 Orientacyjna mapka przebiegu trąb powietrznych na terenie współczesnego Lublina w ciągu ostatnich 200 lat. 


Trasa dla trąby z 1865 roku jest mocno przybliżona, wyznaczona przez dwa punkty - przypuszczalną dawną lokalizację karczmy w Zęborzycach i lokalizację dworu i młyna w Dziesiątej. Szerokości pasa zniszczeń nie dało się określić.
https://curioza.blogspot.com/2021/08/1865-traba-powietrzna-w-lublinie-kolejna.html

Dość podobnie to wygląda dla trąby z 1926 - opisy wymieniają kilka punktów, bez precyzyjnego określenia gdzie trąba się pojawiła a gdzie rozwiała.
https://curioza.blogspot.com/2019/12/1926-traba-powietrzna-nad-lublinem.html

Przebieg trąby z 1931 jest dość dokładnie określony w obrębie zabudowanej części miasta, natomiast przebieg na południe od Starego Gaju to przypuszczenie. Pas zniszczeń kończy się poza ramką obrazka i faktyczny koniec trasy tez jest słabo określony w źródłach. 
https://curioza.blogspot.com/2011/07/traba-w-lublinie.html

Przebieg trąby z 1996 został wykreślony na podstawie wyłomu w lesie widocznego na starych zdjęciach satelitarnych, jest więc dość dokładny. Nie jest pewne gdzie trąba się zakończyła, były jakieś szkody na osiedlach mieszkaniowych. 
https://curioza.blogspot.com/2011/07/traba-powietrzna-w-lublinie-22-czerwca.html

Lublin nie jest jakimś szczególnym magnesem na trąby. Odzwierciedla raczej ogólną tendencję do wyższej częstości tornad w zachodniej części Wyżyny Lubelskiej, ponadto ze względu na bycie dość dużym miastem z własną prasą nawet w dość odległej przeszłości takie przypadki zostały zaobserwowane i opisane w dostępnych źródłach. 

piątek, 30 stycznia 2026

1845 - Pierwszy wypadek kolejowy w Warszawie

"Zaonegdaj, Eleonora Karnecka, wyrobnica, lat 60 
maiąca, przeszedłszy pod barjerą, drogę żelazną ogra- 
niczaojącą, i chcąc nierozważnie przebiedz kolej przed 
samem nadejściem pociągu, została przez tenże zabitą. 
Pierwszy ten smutny wypadek na naszej drodze żelaznej, 
z winy samej poległej ofiary wynikły, powinienby przy- 
najmniej stać się nadal nauką dla publiczności i przeko- 
nać ią, na iak wielkie naraża się niebezpieczeństwo przez 
lekce ważenie zakazów i ostrzeżeń służby drogowej, 
wzbraniających przystępu do kolei żelaznej. "
[Kurjer Warszawski  1845, nr 221, CRISPA]

Pierwszy odcinek kolejowy w Warszawie, łączący miasto z prószkowem, ukończono w listopadzie 1844, w czerwcu 1845 przedłużono go do Grodziska. Stacja końcowa, czyli Dworzec Wiedeński, znajdowała się przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alei Jerozolimskich. Do opisanego tu wypadku doszło w sierpniu 1845 więc faktycznie mógł to być pierwszy śmiertelny wypadek w Warszawie.

Wcześniej, bo od 1842 rozbudowywana była sieć Kolei Ślaskiej, więc możliwe że tam doszło do jakiegoś wcześniejszego wypadku, który byłby zatem pierwszym śmiertelnym wypadkiem kolejowym w Polsce. 

służby
drogowej,
wzbraniających
przystępu
do
kolei
żelaznej.
(

wtorek, 2 grudnia 2025

Serce góry które spadło

   Heart Mountain to wybitne wzgórze leżące samotnie na równinnej wyżynie Bighorn Basin w stanie Wyoming u podnóża gór. Jego jasne klify wokół przypominającego skalny monolit wierzchołka i sylwetka, z rozdwojonym szczytem i trawiastym obszarem przypominającym kształtem serce, od dawna zwracały uwagę osadników.


  Jednak prócz wrażeń estetycznych, forma wzgórza stanowiła przez długi czas zagadkę dla geologów. Górne partie zbudowane są z wapieni i dolomitów z okresu ordowiku sprzed jakichś 300-350 mln lat temu. Pokład ten leży natomiast na formacji osadowej Willwood, złożonej z warstw łupków, piaskowców z domieszką wulkanicznych tufów, która datowana jest na 50-55 mln lat.
Oznacza to, że podstawa góry powstała 300 milionów lat po wierzchołku i bardzo kłopotliwe było wyjaśnienie tej niezgodności. Potencjalnie taki efekt może wywołać fałdowanie, gdy fałd zostanie położony a potem wyseparowany przez erozję. Jednak śladów takiego pofalowania warstw nie znaleziono - równa warstwa wapienia, leżała na równej warstwie łupków

  Na co jednak zwrócono uwagę - między skałami znajduje się warstwa pogruchotanego, zmielonego na proszek i ponownie scementowanego wapienia, zmieszanego z iłami podłoża, podobnego bardziej do brekcji związanej z gwałtownym przemieszczaniem mas skalnych, zaś w pobliskich górach daje się zauważyć rozległą niszę w warstwie wapieni ordowickich, zupełnie jakby spory płat skał po prostu zniknął. I coraz wyraźniej rysować zaczął się nieprawdopodobny, niewyobrażalny obraz gigantycznego kataklizmu.

  Co tam się stało? Jakieś 50 milionów lat temu na skraju tej równiny, stanowiącej dawne dno morza zaczęły wypiętrzać się góry. Równina zaczęła więc stopniowo deformować się i osiągać coraz większe nachylenie. Warstwa miękkich wapieni leżała bezpośrednio na gładkim, twardym granicie. Równocześnie z tworzeniem się gór uaktywnił się lokalny wulkanizm, tworząc pasmo wulkanów Absaroka, których aktywność mogła być powiązana z oddziaływaniem gorącego punktu, tworzącego nieodległy superwulkan Yellowstone. Zmiany lokalnej geologii związane z wulkanizmem oddziaływały także na warstwy osadowe w okolicy, a płat wapieni ulegał przyspieszonej erozji, następowały wstrzykiwanie wód hydrotermalnych i pary wodnej pod znacznym ciśnieniem. Pojawiały się dajki magmy wpychającej się w cienkie szczeliny skalne, co łącznie sprzyjało osłabianiu warstw blisko granitowego podłoża. Poniżej tego miejsca działalność erozyjna rzek usunęła znaczną część płata, toteż maltretowane wulkanami wapienie u podnóża gór wisiały nad doliną. Czynnikiem inicjującym być może było trzęsienie ziemi, a może erupcja hydrotermalna przegrzanej pary wodnej - dość, że w końcu naprężenia działające na skały okazały się zbyt duże.

   Płat skał o powierzchni większej od Warszawy i gruby na dwa-trzy kilometry oderwał się od podłoża i zaczął zsuwać w dół po pochyłości. Schodząc ze stoku nabrał przy tym wielkiej prędkości. Skalna deska, zachowując integralność, zsunęła się po nachylonym pod kątem 2 stopni gruncie na odległość 23 kilometrów. Następnie z rozpędu wsunęła się pod górkę na niewielką wyniosłość, a po jej minięciu ślizgała się jeszcze 20 kilometrów nim osiadła w kilku częściach pośrodku równiny. Fragmenty osadzonej płyty zerodowały. Z środkowego płata ostał się tylko sam środek, jako góra Heart Mountain, najbardziej oddalony ma formę wapiennych skałek McCulloch, rozległe fragmenty odłamane wcześniej, częściowo zagrzebane w osadach, to grupa wzgórz White Mountain
Szacowana powierzchnia osuniętej warstwy to 1000 km kwadratowych. Najdalsze fragmenty osiągnęły prędkość do 120 km/h. 

  Geolodzy nazywają ten typ osuwisk sturzstrom co znaczy dosłownie "spadający strumień". Inne spotykane określenie to osuwiska dalekiego zasięgu. Jest to osuwisko skalne charakteryzujące się tym, iż dociera na odległość nawet kilkunastokrotnie większą niż wysokość z jakiej osuwał się materiał. Podobny zasięg mogą osiągać lawiny błotne przeradzające się na nizinach w powodzie błota, jednak typowe lawiny skalne rzadko osiągają zasięg większy niż dwukrotność wysokości.
Mogłoby to sugerować, że w jakiś sposób następuje zmniejszenie tarcia między skałą a podłożem. Jednym z wyjaśnień, jest utworzenie się ze ścieranych skał proszku, który oddziela właściwą masę od podłoża. Inne ciekawe wyjaśnienie, to powstanie wskutek tarcia ogromnych ilości ciepła, powodujących rozkład termiczny skał i odparowanie wody z podłoża. Powstające gazy unoszą swym ciśnieniem osuwającą się półkę i zmniejszają wytracanie pędu.
Innymi słowy, lawina strurzstrom jest jednym gigantycznym poduszkowcem.

Czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Badania lepiej zachowanych osuwisk wskazują, że tak. Mające 17 tysięcy lat osuwisko Blackhawk zachowało się bardzo dobrze - jęzor osuwiska jest szeroki na 3 km i długi na 10 km. Materiał osuwiskowy to głównie wapienie z domieszką marmurów, które zsunęły się w formie płata, później pokruszonego na duże skalne ławy, zachowując jednak usytuowanie i nie obracając się do góry nogami. Osuwisko ma grubość 40-50 metrów i wyraźnie odróżnia się od równiny na którą spadło, jednak ze względu na rozmiary najlepiej widać je z powietrza:



Materiał skalny osunął się ze zbocza gór z wysokości ok. 600 metrów, i dotarł w większości do 10 km od podstawy góry. Z pozoru nieprawdopodobna "lawina-poduszkowiec" dobrze tłumaczy jak pęd nadany przez zsunięcie ze zbocza mógł sprawić, że skały przesunęły się po płaskim terenie aż tak daleko.

piątek, 8 sierpnia 2025

Jak pachnie dziwidło?

 Jak właściwie pachnie dziwidło olbrzymie, jak zbudowany jest jego kwiat i czemu jest takie dziwne. 

Po kilku tygodniach oczekiwania w końcu się stało - zakwitło dziwidło olbrzymie w szklarni ogrodu botanicznego UW, zaledwie drugi raz w historii polskich kolekcji, po czterech latach oczekiwania. . Byłem tam, i wprawdzie kwiat wówczas już trochę oklapł, ale zapach nadal miał wyraźny. 

   Zapowiedź zbliżającego się rozkwitu widziałem już wcześniej i szykowałem się na niego. Lubię rośliny więc kilka razy już byłem w tym ogrodzie. Noc, gdy kwiatostan zaczął się otwierać wypadła w takim terminie, że nie mogłem pójść później do pracy, więc zamiast tego wyszedłem wcześniej aby zdążyć przed największym natłokiem. Bilet kupiłem wcześniej elektronicznie, żeby nie czekać w podwójnej kolejce. Przypuszczenie, że chętnych będzie dużo mimo wczesnego popołudnia okazało się słuszne. 
  
                                         
    Odstałem w kolejce godzinę a i tak przyszedłem w dobrym momencie, bo potem kolejka zrobiła się jeszcze dłuższa, wychodziła na chodnik na zewnątrz i tam zakręcała. W tłumie dużo było rodziców z dziećmi, które nudziły się i rozrabiały. Kolejka postępowała jednak stosunkowo szybko, po prostu była długa, biegnąc wzdłuż głównego budynku, skręcając w bramę i skręcając na dziedzińcu przed szklarniami. Kwitnącą roślinę ustawiono w krytym przejściu między dwiema tropikalnymi szklarniami. W środku obsługa starała się kierować ruchem aby nie było przestoju, nie było więc dużo czasu. Dla większości oglądających wystarczyło tyle żeby zobaczyć, powąchać, zrobić sobie selfie i pójść dalej. Ja postałem trochę dłużej, aby zrobić zdjęcia ze wszystkich stron.
   Roślina była już trochę podwiędła, zwłaszcza główna kolba kwiatostanu złożyła się w połowie, a kolorowa otoczka zwisała, odsłaniając widok na pochwę kwiatową. Przed rozkwitem wysokość całej rośliny osiągnęła 180 cm, czyli prawie tyle co ja. Nadal stojąca część kolby miała jasny, żółto siarkowy kolor. Zwieszająca się część stopniowo zieleniała ku końcowi. Otaczająca częściowo kwiat podsadka, teraz już zwieszała się luźno, na zdjęciach robionych nocą i nad ranem była wyprostowana w formie dużej, bordowej misy. Oglądana po południu miała zmienny kolor, zmieniający się od ciemnego, prawie czarnego brunatnego fioletu, przez jaśniejsze odcienie śliwkowe aż do lila różu i jasnego kremowego, z zielonkawym odcieniem w najgłębszym miejscu do jakiego dało się zajrzeć. Całość miała piękny, jedwabisty połysk, dając wrażenie lekko woskowatej powierzchni, zwłaszcza na mało wydatnych żeberkach.
  Ogółem zestawienie tych odcieni; różnych form fioletu, jasnej żółci i brudnej zieleni, wyglądało bardzo estetycznie. Można by się po tak niezwykle wyglądającym kwiecie spodziewać, że będzie pachniał jak słodkie, owocowe perfumy. Ale w naturze nie ma tak dobrze. 


                                                         
  

Ale jaką właściwie rośliną jest dziwidło? 

   Rodzaj botaniczny dziwidło, to po łacinie Amorphophallus - kolejny rodzaj roślin poszkodowany przez botaników nazwą wychodzącą z wąskiego kręgu skojarzeń. Nazwę utworzono od łacińskich słów "amorphus" i "phallus" co można przetłumaczyć jako "zdeformowany penis". 
   Należy do rodziny obrazkowatych, jest więc spokrewniony z kalią, anturium, skrzydłokwiatem czy naszą rodzimą czermienią błotną. Do rodzaju zalicza się ponad 200 gatunków rosnących w obszarach tropikalnych Starego Świata, głównie południowej Azji i Indonezji. Osiągają bardzo zróżnicowane rozmiary, kolory i formę, mają jednak wiele cech wspólnych. Formują kulistą bulwę, nieraz znacznych rozmiarów, w której gromadzą substancje zapasowe, która na przemian wypuszcza albo pojedynczy liść albo pojedynczy kwiat. 
   Niektóre gatunki o dużych bulwach są hodowane i spożywane jako warzywo korzeniowe i źródło mąki, jak na przykład dziwidło dzwonkowate (Amorphophallus paeoniifolius), nazywane Stopą Słonia, którego bulwy osiągają do 25 kg masy i po odpowiednim przygotowaniu są używano jako składnik curry. Wiele gatunków może być użytych jako jedzenie głodowe, po odpowiednio długim płukaniu i kilkukrotnym gotowaniu aby usunąć toksyny. Najszerzej stosowanym gatunkiem jest dziwidło Riviera (Amorphophallus konjac), z którego pozyskuje się gumowatą galaretkę konjak używaną jako podstawa deserów, zamiennik tofu czy składnik pewnego rodzaju makaronu. Można dostać w Polsce przekąski z tym składnikiem.

Amorphophallus conjac
Rozcięta spatha pokazująca
kwiaty dwóch płci. Wikipedia.


    Kwiatostany dziwideł mają formę podobną do wielu innych roślin z rodziny obrazkowatych. Nie są to formalnie rzecz biorąc pojedyncze kwiaty, tylko złożone kwiatostany, zawierające wiele drobnych kwiatków wyrastających z przekształconego dna kwiatowego, uformowanego w cylindryczną kolbę, zwykle pustą w środku. dlatego też wbrew wielu opisom, nie jest to "największy kwiat na świecie". A tak po prawdzie, nie jest to też największy kwiatostan, są bowiem palny tworzące rozgałęzione, krzaczaste kwiatostany o większej długości i objętości. Na pewno jest to największy nierozgałęziony kwiatostan o formie przypominającej klasyczne kwiaty, notowano takie mające 3 metry wysokości. 
    Poszczególne kwiatki są zredukowane, nitkowate, pozbawione płatków. Rolę płatka przyciągającego uwagę zapylaczy pełni otoczka (spatha) uformowana z poszerzonej, okręcającej się wokół kolby pojedynczej podsadki - liścia przykwiatowego wyrastającego z tego samego węzła. Podsadka ta często jest wyraźnie zabarwiona, może posiadać wzór plamek lub żyłek. Górna część może mieć formę skrzydełka (jak u skrzydłokwiatów) lub wywiniętej misy, dolna w niektórych rodzajach zwija się w pochwę okrywającą kwiaty żeńskie. 


Zachodzące na siebie końce spathy, z zieloną zewnętrzną
powierzchnią pochwy i liśćmi okrywy
 
  Wiele obrazkowatych tworzy kwiaty pułapkowe; tak jest w gatunku typowym, obrazkach plamistych - szczelina między kolbą a spathą jest wąska i pokryta włoskami, które umożliwiają owadom wejść do pustej przestrzeni wewnątrz pochwy i zapylić kwiaty żeńskie jeśli były wcześniej obsypane pyłkiem, ale utrudniają wyjście z powrotem. W ciągu dnia wewnątrz kwiatostanu łapie się wiele much, muszek i gzów, które siedzą tam przez noc, w tym czasie zamykają się kwiaty żeńskie i rozkwitają kwiaty męskie, obsypujące owady pyłkiem. Rano włoski więdną a owady wylatują aby przysiąść na łatwo dostępnych kwiatach żeńskich na kolbie innej rośliny. W przypadku dziwidła olbrzymiego łapanie owadów na czas kwitnienia nie jest konieczne, mają tam swobodny dostęp przez cały czas.

  Część obrazkowatych jest zapylana przez muchy, starają się więc je przyciągnąć mięsistym kolorem i zapachem, który zależnie od gatunku waha się między świeżą padliną, bardzo zaawansowaną padliną, ale też odchodami, kompostem, zapachem potu czy gnijącymi owocami. Kwiaty o jasnych barwach, czerwone, białe czy żółte, mogą mieć przyjemniejsze zapachy, podobne do fermentujących owoców, świeżych owoców egzotycznych czy po prostu słodkie, kwiatowe. Tak jest u większości gatunków anturium zapylanych przez pszczoły.  Często można zauważyć ten sam schemat: kwiaty ciemne, brunatno-bordowe + ze spatchą tworzącą pochwę wokół kolby = śmierdzące, albo przeciwnie: kwiaty jasne, kolorowe + ze skrzydełkiem bez pochwy = pachnące przyjemnie. Nie zawsze się to sprawdza, bo śmierdzące skunksem obrazki plamiste mają białą spatchę, której górna część wygląda jak skrzydełko a dopiero dolna zamienia się w pochwę z komorą. 
  Ze względu na upiorny zapach wiele dziwideł jest nazywanych Trupim Kwiatem. Mniejsze gatunki o kwiatach czarnych lub brunatnych bywają też nazywane Lilia Voodo, podobnie jak inne obrazkowate o podobnych cechach. 
  Co do składu wydaje się, że zdecydowanie w zapachu przeważają organiczne związki siarki, ale też aldehydy i ketony. W poszczególnych analizach składu najczęściej powtarza się dwusiarczek dimetylu, i trójsiarczek dimetylu, które we wczesnej fazie kwitnienia stanowią dominujące składniki odoru, z zawartością do 20%, w późniejszych fazach ich stężenie spada a roślina wydziela więcej terpenoidów, wyższych alkoholi, kwasy tłuszczowe, o zapachach bardziej podobnych do gnijących roślin. Musi mieć to znaczenie dla przyciągnięcia innych owadów w fazie wytwarzania pyłku przez kwiaty męskie. Inne gatunki dziwideł zawierają też wyższe polisiarczki, ale mogą też wydzielać aminy o rybim zapachu czy indol o zapachu odchodów.
G.C. KITE and W. L. A. HETTERSCHEID
Phytochemistry, Volume 46, Issue 1, September 1997, Pages 71-75



https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0031942297002215?via%3Dihub
https://www.nature.com/articles/s41598-022-27108-8
https://www.mdpi.com/2311-7524/9/4/487

Mimo upływu pewnego czasu od pełni rozkwitu, roślina którą oglądałem w wWarszawie pachniała nadal dość intensywnie. Pierwsze podmuchy zapachu docierały do mnie jeszcze na zewnątrz, podczas stania w kolejce do szklarni. Wewnątrz starano się zapewnić dobry przewiew, ale zapach był intensywny. Cóż tu w zasadzie opisywać, był to ciężki, nieprzyjemny zapach gnijącego mięsa, jak przeterminowany kurczak. Rozmawiając z krewnymi porównywałem to do zapachu padłego kota, takiego co najmniej  dwudniowego, czy padłych myszy. Przypominał raczej zapachy na początku procesów rozkładu niż w bardziej zaawansowanej fazie, nie był zbyt słodkawy, nie wybijały się na pierwszy plan nuty siarkowodoru czy czosnkowe. Trochę przypominał mi niektóre alkilowe tiole i rozbudowane aminy, z jakimi miałem styczność w laboratorium. Myślę, że mieszanka selenofenolu, merkaptanu metylu, dibutyloaminy i kadaweryny pachniałaby niezwykle podobnie. 




Kolejna charakterystyczna cecha to wytwarzanie ciepła podczas kwitnienia. Wiele owadów padlinożernych kieruje się temperaturą aby odnaleźć w miarę świeże zwłoki, jeszcze żyjące zwierzęta,  w pobliżu których pojawiają się odchody lub intensywnie fermentujące stosy kompostu. Zapylane przez muchy i chrząszcze obrazkowate wydzielają ciepło, które jest najbardziej intensywne przy kwiatach, nasila się zwłaszcza nocą, gdy bodźce wizualne kwiatu mają mniejsze znaczenie. Pomaga to także odparować i roznieść dalej substancje zapachowe. W przypadku dziwidła olbrzymiego, temperatura u podstawy kolby może być nawet 20 stopni wyższa niż temperatura otoczenia. Jest to dla rośliny olbrzymi wydatek energetyczny. 

Obraz termowizyjny kwitnącego dziwidła z Royal Botanic Gardens Edinburgh z 2024 roku. BBC


  Termogeneza u roślin najczęściej odbywa się przez przyspieszony proces oddychania, w którym roślina pobiera tlen i utlenia zgromadzoną glukozę uwalniając energię. Oddychanie występuje u roślin równolegle do fotosyntezy, zwłaszcza nabiera znaczenia w nocy, pozwalając odzyskać energię ze słońca zmagazynowaną w glukozie, i pozwolić wykorzystać ją na syntezę metabolitów wtórnych. Rośliny termogeniczne często korzystają przy tym z uproszczonego szlaku metabolicznego wykorzystującego Oksydazę Alternatywną (AOX). Enzym ten pozwala pomijać kilka etapów następujących normalnie w drodze od utlenienia glukozy do redukcji tlenu i zwykle startuje w roślinach, gdy niekorzystne warunki lub czynniki chemiczne blokują normalną oksydazę na cytochromie C. Odkryto go podczas sprawdzania czemu cyjanek potasu nie zatrzymuje całkowicie oddychania w ciemności u roślin. Ta droga oddychania jest szybsza, ale wytwarza dużo mniej ATP, nośników chemicznej energii. Reszta energii jest rozpraszana jako ciepło. I akurat dziwidło potrzebuje go bardzo dużo. Podczas pierwszego kwitnienia rośliny w szklarni UW w 2021 roku, zmierzono w szczelinie w kolbie temperaturę do 42 stopni. 


Jedwabisty połysk 



Kwitnienie trwa u tej rośliny bardzo krótko - zwykle kwiatostan zaczyna się otwierać w nocy, około północy, wtedy kwitną kwiaty żeńskie a zapach jest bardzo intensywny. W ciągu dnia kolba i okrywa tracą turgor, stają się oklapnięte. Wieczorem drugiej nocy otwierają się kwiaty męskie, wytwarzające pyłek. Po tym cały kwiat obumiera. Jeśli doszło do zapylenia, w pierścieniu wokół kikuta kolby powstaje kilka rzędów drobnych, czerwonych owoców. Cały rozkwit nie trwa więc nawet dwóch dób. 

Kwiatostany są wytwarzane po zebraniu odpowiednio dużego zapasu w bulwie. Rośliny dziwidła hodowane z nasiona kwitną pierwszy raz po upływie 10 lub więcej lat, gdy bulwa osiągnie kilkadziesiąt kilogramów. Następnie między kolejnymi kwitnieniami następuje odstęp od 3 do 6 lat. W pozostałych okresach roślina wypuszcza raz na rok pojedynczy liść, który po kilku miesiącach obumiera a bulwa przechodzi w stan uśpienia. Kwiat jest wypuszczany w fazie bezlistnej i jego rozwój z pąka zajmuje 3-4 miesiące.

Liść dziwidła olbrzymiego jest podobnie jak cała roślina bardzo okazały. Można go w zasadzie pomylić z młodym drzewkiem. Pozorny pień to ogonek liściowy, gruby, błyszczący i ze wzorem jaśniejszych cętek, rozdzielający się na pierzaste listki, dochodzący do 4 metrów wysokości


Liść dziwidła z ogrodu UW w 2022 roku



Ogonek liścia